Jest końcówkę grudnia, a ja już nie mogę doczekać się najbliższego wypadu na wakacje. Co prawda jeszcze sporo czasu do lata, ale już teraz mam wizje, jak wykorzystam ten letni okres. Być może wybiorę się w góry? A może pojadę nad morze. W zasadzie wczasy
3 nad morzem
2 to preferowany model wykorzystywania urlopu. Dodatkowo nie odwiedziłem na plaży już kilka ładnych sezonów. Lecz wciąż mam dylemat, czy zakupić pobyt nad Bałtykiem czy wyjechać na jakąś daleką wycieczkę. Dobrze by było zobaczyć w końcu jakieś ekskluzywne kurorty, na przykład Costa Brava, Korfu czy inne, wyglądające równie ciekawie. Moi przyjaciele od lat wybywają na wczasy w coraz to ciekawsze miejsca w europie, za każdym razem przywożąc potem setki fotografii. Nie mogę powiedzieć, zdjęcia są malownicze, miejsca na pewno godne polecenia. W dodatku wspomnienia godzinami opowiadane, na temat wspaniałej pogody i albumowych wręcz okolic. Ale dla mnie polskie morze posiada niepowtarzalny klimat. Taką prostotę i surowość pejzażu. Dodatkowo smak świeżo zgrillowanego dorsza. Żadna wymyślna ryba nie może przebić domowych potraw, które przywodzą mi na myśl cudowne dziecięce czasy, gdy razem z rodziną jechaliśmy zawsze na wczasy do jednego wysłużonego wypoczynkowego ośrodka, reliktu tamtych zakładów państwowych. Teraz propozycja jest na szczęście zwykle bogatsza. Od lat przybywa eleganckich, ciekawie urządzonych ośrodków wypoczynkowych, natomiast kwatery prywatne oferują naprawdę dobry poziom. Wybór miejsc noclegowych jest spory, a obiekty przeganiają się w oferowaniu letnikom kolejnych wrażeń. Możemy udać się w weekendowy rejs do Szwecji i z powrotem, albo połowić dorsze na kutrze rybackim, lub też podziwiać okolice z morskiej latarni, wreszcie możemy uczyć się nurkowania w wodach przybrzeżnych morskich. Ale ta ostatnia ewentualność nie wygląda bardzo atrakcyjna z uwagi na ubogość pejzaży. Tak czy siak, wakacje nad polskim morzem zostały ostatecznie postanowione. Teraz muszę zastanowić się nad miejscem pobytu. Jednak to będzie temat do kolejnych rozważań.