2011-08-04 15:15:11
Swan
Czy warto zwiedzić egipskie piramidy? Nieważne ile na ten zagadnienie już napisano, fora turystyczne cały czas zapełniają się tym fundamentalnym pytaniem. Jechać do Egiptu i nie ujrzeć piramid to odrobinę tak, jakby iść do zoo i ominąć wybieg dla słonia. Z drugiej strony - ile razy zdarzyło Wam się usłyszeć, że natomiast nie warto, że zdjęcia wystarczą, że to wyłącznie kupa kamieni? Mamy nadzieję, że nie uwierzyliście. Wielkość kamienia, wieczność faraona. Jeżeli już już jednakże staniemy pośrodku Akropolu (otwarty każdego dnia, godz. 8.30-20, bilet 12 euro, ulgowy 6), zobaczymy białe wapienne podłoże, spalone resztki traw i nowe, betonowe miasto sięgające po góry na horyzoncie. O Akropolu nie będę pisał. Sfotografowano go i opisano miliony razy. Trafi nań każdy, kto przyjedzie do Aten. Wokół znajdują się jednakże miejsca i dzielnice, które warto spostrzec. Na wschodzie i południu - stadion olimpijski i antyczne teatry, na zachodzie i północy - wzgórza Areopag, Pnyks i Muzejon, grecka i rzymska agora, cmentarz Keramikos czy tętniące nocnym życiem dzielnice Plaka i Pisiri. Teatr Dionizosa z IV w. p.n.e. z bliska nie wygląda efektownie. Półokrąg bardzo zniszczonej widowni i rozsypanych kamieni nie może się równać na przykład. z tym znakomicie zachowanym w Epidauros. Stoimy jednakże w miejscu najważniejszego teatru antycznej Hellady. Tu odbywały się premiery sztuk Ajschylosa, Sofoklesa, Eurypidesa, Arystofanesa, Menandra. Ok. 200 m stąd na zachód posiadamy rzymski odeon (teatr muzyczny) Herodesa Attykusa zbudowany w II w. przez tego bogatego ateńczyka, przyjaciela cesarza Hadriana. Jeszcze w XIX wieku nie chciano wierzyć, aby wzniesienie takich konstrukcji, jakimi są piramidy, było ogólnie rzecz ujmując możliwe bez maszyn: wyciągów łańcuchowych, żurawi, dźwigów, wreszcie narzędzi do precyzyjnych pomiarów. A jednakże starożytny pęd do monumentalności sprawił, że możliwe okazało się i projektowanie stropów i ścian starannie do paru centymetrów, i podnoszenie kilkutonowych bloków piaskowca na wysokość stu kilkudziesięciu metrów, a potem ustawianie ich pod ściśle określonym kątem i dopasowywanie tak, aby między spojenia kamiennych płyt nie dało się wcisnąć ostrza noża czy włosa.